Wikipedia

Результаты поиска

Показаны сообщения с ярлыком MAREK BLIZINSKI. Показать все сообщения
Показаны сообщения с ярлыком MAREK BLIZINSKI. Показать все сообщения

среда, 17 апреля 2024 г.

JAN PTASZYN WROBLEWSKI. QUARTET. 1978 - FLYIN LADY. LP (POLAND)

 JAN PTASZYN WROBLEWSKI. 

 QUARTET. 1978 

 FLYIN LADY. LP (POLAND) 


Polskie Nagrania Muza – SX 1690
Matrix / Runout (Runout Side A): S3X 1690 A 
Matrix / Runout (Runout Side B): S3X 1690 B 
Vinyl, LP, Stereo, 33 1/3, Album
Country: Poland
Записан / Выпущен:  August 1978 / 1978
Жанр,стиль: Jazz, Bop, Hard Bop, Fusion,
mp3    320 кбит/сек. 111 Mb
Продолжительность:   40:25


TRACKLIST:

ВОСПРОИЗВЕСТИ ВСЁ


SIDE A

01. Pastuszek Stomp - 06:47
02. Grzmot nad ranem = Morning  Thunder - 08:05
03. Bossa  Nostra - 05:35
 
SIDE  B

04. Pani  Ptakowa =   Flyin’  Lady - 08:15
05. Dlaczego  malpa... = Why the  Monkey... - 07:52
06. Klichec chechciol dana - 03:55

Ali  compositions  by J.  Pt.  Wroblewski
Jan „Ptaszyn” Wroblewski - tenor sax,
Marek Blizinski - guitar,
Witold Szczu­rek — bass,
Andrzej Dabrowski - drums

Recorded   in  Warsaw,   August   1978


В одном из предыдущих альбомов Врублевкого исполнялись в основном джазовые стандарты, здесь же все темы написаны самим маэcтро, поводом к чему была некая переоценка итогов его собственной многолетней деятельности, о чем он подробно и откровенно пишет в авторском предисловии к этой пластинке, полезно почитать – даже великие иногда сомневаются. – А.К.


Pravopodobnie zbudowany jesiem z Komorek zaprogramowanych na pewien specyficzny gatu­nek muzyczny nazywany jazzem, mylnie czasami utozsamiany z produkcjami niewiele majacymi z nim wspolnego. Jestem z tego powodu rownie zakompleksialy, jak i bardzo dumny. Sonny Rollins dziala na mnie silniej niz Hallelujah Umper Gamper Roctime Band a dzwiek saksofonu Bena Webstera jest mi blizszy niz Ibrahim Bramaputra Transgalactic Mission, co nie oznacza, ze Ste-vie Wonder czy Joao Gilberto nie sprawiaja mi przyjemnosci. Na taki stan rzeczy zlozyly sie dwu­dziestoparoletnie doswiadczenia z Sekstetu Ko-medy, Jazz Believers, kwintetu Kuryla, licznych wlasnych zespolow z Polish Jazz Ouartetem na czele. Potem wszechwladnie zapanowala moda na jazz, wobec ktorego moje komorki niemal automatycznie stosowaly blokade i koniec kon­cow — jako instrumentalista — na pare lat znik­nalem z jazzowej mapy Polski. Mowiono, ze Pta­szyn nie ma juz nic do powiedzenia, niektorzy podzielaja ten poglad do dzis, ale nie jest moja wina, ze ktos ma zatkane uszy.
W latach kryzysu poswiecilem sie kompozycji i dyrygowaniu takimi zespolami jak Studio Jaz­zowe PR. Nawyk komponowania, jak widac, po­zostal mi do dzis, ale obecnie Ptaszyn-kompozy-tor pelni jedynie uslugowa role dostarczajac pre­tekstow do improwizacji Ptaszynowi-instrumenta-liscie i jego kolegom. Wystarczajaco wczesnie zdalem sobie sprawe, ze nie ma kompozytorow jazzowych a sa jedynie komponujacy jazzmani i zdecydowalem sie na powrot do bardziej czyn­nego zycia.
Odskocznia stal sie „Mainstream”, ktorego roz­wiazanie po czterech niekiepskich latach posta­wilo mnie w decydujacym punkcie: trzeba bylo pojsc dalej, albo przepasc. Te szczesliwsza alter­natywe umozliwili mi trzej aktualni wspolpracow­nicy: Marek Blizinski - gitarzysta o imponuja­cym warsztacie, jedyny, ktory potrafi mi calkowi­cie zastapic fortepian, a do tego inspirujacy partner — solista. Jego sraieczny i zrelaksowany wy­glad niejednego sklonil do mylnych spekulacji: czy tak moze wygladac jazzman w akcji? Jednak jazz jest do sluchania, nie do patrzenia. Witold Szczurek — szalenie mlody czlowiek, ktoremu w epoce jazz-rocka nie wiadomo skad wzielo sie zamilowanie do „staroswieckiego” walkin’ basu i przed ktorym swiat stoi dopiero otworem. Wresz­cie Andrzej Dabrowski - perkusista, ktorego po­wrot do jazzu winien stac sie wydarzeniem w na­szym srodowisku. Jego komorki, podobnie jak i moje zaprogramowane, nie pozwalaja zapom­niec o rytmie i swingu. Jezeli szukacie w perkusji filozofii i mglistych objawien — to po prostu nie ten czlowiek, ale jezeli chodzi o jazz — nielatwo znajduje sie lepszych. No i do tego wszystkiego ciagle jeszcze ja -
Jan  Ptaszyn Wroblewski

Вероятно, я состою из клеток, запрограммированных на определенный вид музыки, называемый джазом, и иногда отождествляемых с произведениями, которые имеют с ним мало общего. Хотя это и наполняет меня комплексами, я в то же время горжусь этим.
Сонни Роллинз оказывает на меня более сильное влияние, чем рок-группа hallelujah amper gamper, а саксофонное звучание Бена Вебстера ближе моему сердцу, чем трансгалактическая миссия Ибрагима Брамапутры, что не означает, что прослушивание Стиви Уандера или Жоао Жилберту не доставляет мне удовольствия. Все эти чувства могут быть оправданы двадцатью годами, которые я провел с секстетом Komeda, jazz believers, квинтетом Kuryl и рядом моих собственных групп, в первую очередь с польским джазовым квартетом. Затем пришла мода на такой вид джаза, от которого у меня автоматически затыкались глаза, и поэтому — как инструменталист — я на несколько лет исчез с джазовой карты Польши. Раньше говорили, что Пташин заигрался, некоторые придерживаются этого мнения и сегодня, но это не моя вина, если кому-то заткнут уши. В тот кризисный период я посвятил себя сочинительству, дирижируя такими группами, как джазовая студия польского радио. Эта привычка сочинять, по-видимому, сохранилась у меня до сих пор, хотя сегодня Пташин-композитор к услугам Пташина-инструменталиста и его коллег, которым он предоставляет предлоги для импровизации. Я довольно рано понял, что джазовых композиторов не существует, а есть только джазмены-композиторы-исполнители, и поэтому решил вернуться к более активной жизни.
Отправной точкой для меня был мейнстрим, и как только он был распущен, после нескольких не слишком плохих лет, я оказался на переломном этапе: я должен был идти дальше или погибнуть. К счастью, первое стало возможным благодаря трем моим нынешним коллегам: Мареку Близински, гитаристу впечатляющей группы.
скилл, единственный, кто может заменить мне фортепиано и в то же время быть вдохновляющим партнером-солистом. Его степенная и непринужденная манера поведения привела некоторых к ошибочному предположению: может ли джазмен так выглядеть в действии? И все же джаз предназначен для того, чтобы слушать, а не смотреть. Витольд Щурек, невероятно молодой человек, который в эпоху джаз-рока внезапно проникся симпатией к "старомодному" walkin bas, и у которого впереди большое будущее. И, наконец, Анджей Домбровски, перкуссионист, чье возвращение в джаз должно стать главным событием в нашем мире. Его клетки, запрограммированные так же, как и мои, не позволяют ему забывать ритм и свинг. Если вы ищете философию и туманные откровения в перкуссии, он просто не ваш человек, но если это джаз — вам нелегко будет найти человека лучше. И в дополнение к ним — есть еще я.
Ян Пташин Врублевский
(перевод Яндекс переводчиком с английского)

Design M. Karewicz
Recording Engineer J. Zlotkowski, M. Gola
Recorded in Warsaw, August 1978


Polskie Nagrania Muza – SX 1690
Rights Society: BIEM
Made in Poland
Retail price: Cena zl 80,
Оцифровка: Николай (plastinka.org)
СПАСИБО!!!

ССЫЛКА:

СКАЧАТЬ ИЛИ ПРОСЛУШАТЬ






JAN WROBLEWSKI, WOJCIECH KAROLAK. 1974 - MAINSTREAM. LP (POLAND)

 JAN WROBLEWSKI, 

 WOJCIECH KAROLAK. 1974 

 MAINSTREAM. LP (POLAND) 


Polskie Nagrania Muza – SX 1139
Matrix / Runout (Label Side A): S-3 XW-2363
Matrix / Runout (Label Side B): S-3 XW-2364
Vinyl, LP, Stereo, 33 1/3, Album, Blue Label
Country: Poland
Записан / Выпущен:  31 May, 24 October 1973 / 1974
Жанр,стиль: Jazz, Hard Bop, Swing,
mp3    320 кбит/сек. 125 Mb
Продолжительность:   40:24


TRACKLIST: 

SIDE A

01.   l HEAR MUSIC (F. Loesser, B. Lane) - 07:27

02.   MY FAVOURITE THINGS (Porter)  - 05:55

03.  DOOKOLA WOJTEK (Pt. Wroblewski) - 05:52



SIDE B

04.   WALKIN’  (Carpenter, Davis) - 06:13

05.   l GOT IT BAD (D. Ellington) - 06:08

06.   IT COULD HAPPEN TO YOU (Burke, Van Heussen) - 08:52

Jan „Ptaszyn” Wroblewski - tenor sax
Wojciech Karolak — Hammond organ
Marek Blizinski - guitar
Czeslaw Bartkowski — drums


Один из наиболее значимых польских джазменов, Ян «Пташин» Врублевский участвовал, наверное, в доброй трети всех польских джазовых записей, пошарьте хоть по этому сайту – и много чего найдете, один лишь «Оркестр Джазовой студии Польского радио» - уже легенда.
Эта же пластинка спокойная и мягкая, действительно, мэйнстрим, особенно удалась еще Колтрейном «раскрученная» тема MY FAVOURITE THINGS, только вот почему-то автором указан Кол Портер, а я все время думал, что ее написали Роджерс и Харт! Кто умный, подскажите!
Андрей Константинов


Gdzies w srodku drogi miedzy jazzem tradycyjnym i awangarda znajduje sie ten stary, dobry, „normalny” jazz, oparty na klasycznym schemacie tematu z wariacjami, nazywany niegdys wspolczesnym swingiem, be-bopem, hard-bopem, soulem. Te rozne w swoim czasie gatunki dzisiaj potocznie sprowadza sie do wspolnego mianownika okreslajac je jako jazz konwencjonalny, lub „mainstream”, glowny nurt. Wielu muzykow jazzowych uwaza ze praw­dziwego jazzmana poznaje sie po tym, czy potrafi dobrze zagrac mainstreamowy kawalek, niezaleznie od tego jak wielkim jest eksperymentatorem.
Wspolpraca Ptaszyna Wroblewskiego i Wojciecha Karolaka ma juz wieloletnie tradycje. W latach piecdziesiatych i szescdziesiatych wystepowali razem od „Jazz Believers” az po „Polish Jazz Ouartet” stanowiac zgrany tandem, dla ktorego jazz konwencjonalny nie mial tajemnic. Rownie dobrze radzili sobie z „originals” Silvera, Davisa czy Ellingtona jak i stan-dartami Portera czy Gerschwina. Pozniej drogi ich rozeszly sie na kilka lat. Karolak jezdzil po swiecie grajac i jazz wspolczesny i muzyke rozrywkowa. Ptaszyn poswiecil sie Studiu Jazzowemu Polskiego Radia. Do ponownego spotkania doszlo w 73-cim roku. Na pierwsze po latach, wspominkowe nagranie Ptaszyn przyniosl stare nuty. Okazaly sie jednak niepo­trzebne. Muzycy natychmiast przypomnieli sobie dawne wspolne granie, a moze wogole go nie zapominali. Twierdze, ze obaj autentycznie lubia ten rodzaj jazzu. Pozostali muzycy -Czeslaw Bartkowski i Marek Blizinski rowniez poczuli sie jakgdyby grali z nimi od lat. To mainstream po prostu laczy wszystkich dobrych jazzmanow.
Jan Borkowski

Half way between traditional jazz and the avant-garde there is the old, good, “normal” jazz, based on the classical scheme of a theme with variations and once called the contemporary swing, be-bop, hard-bop or soul. All these varieties, once distinct, are now usually called jointly “conventional jazz” or simply “mainstream”. Many jazz musicians consider that the test of a true jazzman is his ability to play well a mainstream number, no matter how good he may be at experimenting.
The close co-operation between Ptaszyn Wroblewski and Wojciech Karolak is already of many years standing. In the fifties and sixties they used to appear together, at first in “Jazz Believers” and finally in “Polish Jazz Ouartet”, forming a pair to whom traditional jazz had no secrets. They were as excellent in dealing with the “originals” of Silver, Davis and Ellington as they were expert in Porter’s or Gershwin’s “standards”. Then they drifted farther and farther apart. Karolak made tours around the world, on which he played con-temporary jazz and popular music, while Ptaszyn confined himself to the Jazz Studio of Polish Radio. They met again in 1973. To this first recording session, after years, Ptaszyn brought the old sheets of musie. They proved unnecessary. The musicians resumed at once their common playing as if they had never ceased it. Clearly. they both love this kind of jazz. The remaining musicians - Czeslaw Bartkowski and Marek Blizinski, they too felt as if they had been playing with them for years. Indeed, it is the mainstream that unites all good jazzmen.
transl. Ludwik Wiewiorkowski

На полпути между традиционным джазом и авангардом находится старый, добрый, “нормальный” джаз, основанный на классической схеме темы с вариациями и когда-то называвшийся современным свингом, би-бопом, хард-бопом или соулом. Все эти разновидности, когда-то отличавшиеся друг от друга, теперь обычно называют “традиционным джазом” или просто “мейнстримом”. Многие джазовые музыканты считают, что критерием истинного джазмена является его способность хорошо исполнять мейнстримные номера, независимо от того, насколько хорошо он умеет экспериментировать.
Тесное сотрудничество между Пташином Вроблевским и Войцехом Каролаком длится уже много лет. В пятидесятые и шестидесятые годы они часто выступали вместе, сначала в “Jazz Believers” и, наконец, в “Polish Jazz Ouartet”, образуя пару, для которой традиционный джаз имел большое значение.
никаких секретов. Они так же хорошо разбирались в “оригиналах” Сильвера, Дэвиса и Эллингтона, как и в “стандартах” Портера или Гершвина. Затем они отдалялись друг от друга все больше и больше. Каролак гастролировал по всему миру, исполняя современный джаз и популярную музыку, в то время как Пташин ограничивался джазовой студией Польского радио. Они снова встретились в 1973 году. На эту первую сессию записи, спустя годы, Пташин принес старые записи musie. Они оказались ненужными. Музыканты сразу же возобновили свою обычную игру, как будто никогда ее и не прекращали. Ясно. они оба любят этот вид джаза. Остальные музыканты - Чеслав Бартковски и Марек Близински - тоже чувствовали себя так, словно играли с ними годами. Действительно, это мейнстрим, который объединяет всех хороших джазменов.

Sound engineer Andrzej Malczewski
Photo and proj. graf.  M. Karewicz
LDA


Polskie Nagrania Muza – SX 1139
Recorded at Polskie Radio
Engineer  Andrzej Malczewski
Recorded 31 May, 24 October 1973 in Polish Radio, Warsaw
Rights Society: BIEM
Made in Poland
Cena 65 zl
Оцифровка: Николай (plastinka.org)
СПАСИБО!!!


ССЫЛКА:

СКАЧАТЬ ИЛИ ПРОСЛУШАТЬ